Władze gminy Wieprz planują budowę oczyszczalni ścieków. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że za jedną już zapłaciły, ale nie chcą z niej korzystać. Nowa oczyszczalnia ma za to powstać na terenie objętym ochroną w programie Natura 2000
Historia budowy oczyszczalni ścieków przez gminę Wieprz sięga 1994 roku, kiedy miejscowy samorząd porozumiał się z sąsiednim Zatorem w sprawie budowy wspólnego systemu odprowadzania nieczystości. By przeprowadzić inwestycję, powołano do życia Związek Komunalny Gmin, do którego dodatkowo przyjęto gminę Babice.
Przedsięwzięcie zakończyło się sukcesem. W 1998 roku oczyszczalnia była gotowa. Wieprz zainwestował w jej budowę przeszło 7 mln zł, resztą kwoty podzieliły się Zator i Babice. W sumie oczyszczalnia kosztowała 17 mln zł.
Nieoczekiwanie już w 2002 roku nowa wójt Wieprza postanowiła wycofać się z udziału w inwestycji. Sprawa trafiła do sądu. Rozprawy toczą się do dziś, a istniejąca oczyszczalnia działa na pół gwizdka.
- Obecnie oczyszczalnia na Podolszu przerabia 800 m sześc. ścieków dziennie, czyli pracuje na 20 proc. swojej nominalnej mocy - informuje "Gazetę" Edyta Jargus z Urzędu Miasta w Zatorze. - W każdej chwili możemy przyjąć dodatkowe nieczystości.
Gmina Wieprz od kwietnia nie należy do związku. Mimo to władze Zatora zamierzają ubiegać się o zwrot należności, które Wieprz zobowiązał się płacić związkowi. Małgorzata Chrapek, wójt Wieprza, mówi: - To Zator jest nam winny pieniądze. Powinien zwrócić nasz wkład. Mam nadzieję, że sąd wreszcie przyzna nam rację. Jednocześnie planuje budowę gminnej oczyszczalni. - Mamy już gotową dokumentację, czekamy na ostatnie decyzje i możemy zaczynać - mówi wójt Wieprza. Odstąpienie od współpracy z Zatorem tłumaczy brakiem porozumienia z tamtejszymi władzami i niemożliwością wynegocjowania dogodnych dla wieprzan warunków odprowadzania nieczystości. - To my powinnyśmy decydować o cenie odprowadzonego metra sześciennego ścieku, a takiej możliwości nam nie dano - dodaje.
Powstaniu nowej oczyszczalni sprzeciwiają się mieszkańcy Gierałtowic, w okolicach których ma ona powstać. Najaktywniejsi powołali komitet protestacyjny. - Nie zgadzamy się na tak jawną niegospodarność - protestuje Jerzy Odrobina. - Przecież już wydaliśmy masę pieniędzy na oczyszczalnie w Podolszu. Po co je teraz marnować? - pyta.
Zdaniem protestujących dużo taniej będzie podłączyć gminną kanalizację do istniejącej oczyszczalni w Zatorze niż budować nową. - Nie rozumiem, jak pani wójt ma zamiar odzyskać od Zatora zainwestowane pieniądze. Fundamenty będzie rozkopywać czy co? - zastanawia się Odrobina.
Z opinią protestujących zgadza się część radnych Wieprza. - Co roku na gminne inwestycje przeznaczamy około 1,5 mln zł ze środków własnych - wylicza radny Józef Brynkus. - Pani wójt woli wydać kolejne miliony na nieuzasadnioną społecznie i ekonomicznie budowę, niż zagospodarować je racjonalniej. Do tej pory nie wiem, skąd wezmą się pieniądze na nową inwestycję.
Z kolei przewodniczący rady gminy Stanisław Wysogląd tłumaczy konieczność budowy oczyszczalni "stworzeniem nowych miejsc pracy". - Poza tym zawsze bardziej dba się o własne niż o cudze - dodaje.
Ważkim zarzutem wieprzan przeciwko nowej oczyszczalni jest nie tylko ekonomia, ale również planowana lokalizacja inwestycji. W projekcie umiejscowiono ją na obszarze zgłoszonym przez ekologów do unijnej sieci Natura 2000. By cokolwiek tam wybudować, trzeba najpierw sporządzić raport oddziaływania inwestycji na środowisko. - Mamy już zgodę starostwa na budowę - informuje Chrapek. - Z ekspertyzy firmy Econ wynika, iż nasza inwestycja nie wpłynie w żaden sposób na siedliska ptaków.
Mariusz Waszkiewicz, ekolog z Polskiego Towarzystwa Ornitologicznego, nie podziela entuzjazmu pani wójt. - Być może samo istnienie oczyszczalni nie zaszkodzi ptakom, ale proces budowlany w miejscu ich gniazdowania nie da się uzasadnić w żaden sposób - tłumaczy. - Nieważne, czy buduje się oczyszczalnię, czy osiedle mieszkalne - w obu przypadkach prace konstrukcyjne naruszą tamtejszy ekosystem.
Przedsięwzięcie zakończyło się sukcesem. W 1998 roku oczyszczalnia była gotowa. Wieprz zainwestował w jej budowę przeszło 7 mln zł, resztą kwoty podzieliły się Zator i Babice. W sumie oczyszczalnia kosztowała 17 mln zł.
Nieoczekiwanie już w 2002 roku nowa wójt Wieprza postanowiła wycofać się z udziału w inwestycji. Sprawa trafiła do sądu. Rozprawy toczą się do dziś, a istniejąca oczyszczalnia działa na pół gwizdka.
- Obecnie oczyszczalnia na Podolszu przerabia 800 m sześc. ścieków dziennie, czyli pracuje na 20 proc. swojej nominalnej mocy - informuje "Gazetę" Edyta Jargus z Urzędu Miasta w Zatorze. - W każdej chwili możemy przyjąć dodatkowe nieczystości.
Gmina Wieprz od kwietnia nie należy do związku. Mimo to władze Zatora zamierzają ubiegać się o zwrot należności, które Wieprz zobowiązał się płacić związkowi. Małgorzata Chrapek, wójt Wieprza, mówi: - To Zator jest nam winny pieniądze. Powinien zwrócić nasz wkład. Mam nadzieję, że sąd wreszcie przyzna nam rację. Jednocześnie planuje budowę gminnej oczyszczalni. - Mamy już gotową dokumentację, czekamy na ostatnie decyzje i możemy zaczynać - mówi wójt Wieprza. Odstąpienie od współpracy z Zatorem tłumaczy brakiem porozumienia z tamtejszymi władzami i niemożliwością wynegocjowania dogodnych dla wieprzan warunków odprowadzania nieczystości. - To my powinnyśmy decydować o cenie odprowadzonego metra sześciennego ścieku, a takiej możliwości nam nie dano - dodaje.
Powstaniu nowej oczyszczalni sprzeciwiają się mieszkańcy Gierałtowic, w okolicach których ma ona powstać. Najaktywniejsi powołali komitet protestacyjny. - Nie zgadzamy się na tak jawną niegospodarność - protestuje Jerzy Odrobina. - Przecież już wydaliśmy masę pieniędzy na oczyszczalnie w Podolszu. Po co je teraz marnować? - pyta.
Zdaniem protestujących dużo taniej będzie podłączyć gminną kanalizację do istniejącej oczyszczalni w Zatorze niż budować nową. - Nie rozumiem, jak pani wójt ma zamiar odzyskać od Zatora zainwestowane pieniądze. Fundamenty będzie rozkopywać czy co? - zastanawia się Odrobina.
Z opinią protestujących zgadza się część radnych Wieprza. - Co roku na gminne inwestycje przeznaczamy około 1,5 mln zł ze środków własnych - wylicza radny Józef Brynkus. - Pani wójt woli wydać kolejne miliony na nieuzasadnioną społecznie i ekonomicznie budowę, niż zagospodarować je racjonalniej. Do tej pory nie wiem, skąd wezmą się pieniądze na nową inwestycję.
Z kolei przewodniczący rady gminy Stanisław Wysogląd tłumaczy konieczność budowy oczyszczalni "stworzeniem nowych miejsc pracy". - Poza tym zawsze bardziej dba się o własne niż o cudze - dodaje.
Ważkim zarzutem wieprzan przeciwko nowej oczyszczalni jest nie tylko ekonomia, ale również planowana lokalizacja inwestycji. W projekcie umiejscowiono ją na obszarze zgłoszonym przez ekologów do unijnej sieci Natura 2000. By cokolwiek tam wybudować, trzeba najpierw sporządzić raport oddziaływania inwestycji na środowisko. - Mamy już zgodę starostwa na budowę - informuje Chrapek. - Z ekspertyzy firmy Econ wynika, iż nasza inwestycja nie wpłynie w żaden sposób na siedliska ptaków.
Mariusz Waszkiewicz, ekolog z Polskiego Towarzystwa Ornitologicznego, nie podziela entuzjazmu pani wójt. - Być może samo istnienie oczyszczalni nie zaszkodzi ptakom, ale proces budowlany w miejscu ich gniazdowania nie da się uzasadnić w żaden sposób - tłumaczy. - Nieważne, czy buduje się oczyszczalnię, czy osiedle mieszkalne - w obu przypadkach prace konstrukcyjne naruszą tamtejszy ekosystem.
Źródło: Gazeta Wyborcza Kraków
| < Poprzednia | Następna > |
|---|







